StethoMe - od rodziców dla rodziców

Zespół ING

Zespół ING

Artykuły (204)

Inspirujemy i motywujemy w Społeczności ING

05-10-2017

StethoMe to urządzenie, które może zrewolucjonizować domową apteczkę i dozbroić rodziców w nierównej walce z dziecięcymi chorobami. To także produkt biznesowy, który powstał dzięki ambitnej grupie naukowców, lekarzy i przedsiębiorców, którzy mają wobec swojego wynalazku konkretne plany na przyszłość. Jakie dokładnie? By StethoMe stał się kiedyś stałym elementem domowych apteczek, podobnie jak zwykły termometr. Ma na to duże szanse!

Czym dokładnie jest StethoMe? Zacznijmy od początku i powiedzmy czym dokładnie jest StethoMe. Tak produkt opisuje Wojciech Radomski, dyrektor generalny i współtwórca startupu: StethoMe to elektroniczny, bezprzewodowy stetoskop współpracujący ze smartfonem. Ma wbudowany termometr i inteligentny systemem analizy dźwięków. To urządzenie, które pomoże bez wychodzenia z domu skontrolować stan zdrowia dziecka. Wystarczy przyłożyć urządzenie w punktach wskazanych na ekranie telefonu, a resztę zrobi już StethoMe. Bezdotykowy termometr zmierzy temperaturę szybko i dokładnie, poinformuje też, gdy pojawią się niepokojące sygnały.

Warto dodać, że zarejestrowane dźwięki i pomiary temperatury stworzą historię choroby i w każdej chwili będą mogły zostać wysłane do wybranego lekarza. Za pomocą StethoMe rodzice będą mogli również precyzyjnie monitorować choroby przewlekłe układu oddechowego takie jak astma. Dzięki urządzeniu, rodzic będzie mógł zawsze sprawdzić stan zdrowia swojego dziecka i zdalnie skonsultować wyniki​ z​ ​ ​wybranym​lekarzem, podsumowuje prezes StethoMe. 

Dlaczego akurat urządzenie, które miałoby celować w choroby układu oddechowego? Taki pomysł na biznes pojawił się z prostej przyczyny - dwójka naukowców pracujących nad StethoMe miała dość częstego zmagania się z infekcjami układu oddechowego swoich dzieci. Pomyśleli, że taki domowy stetoskop mógłby zmienić życie wielu rodzin na całym świecie. Przeciętny maluch w ciągu roku choruje 10, a nawet 12 razy, a liczba chorych na astmę z roku​na​rok​się​powiększa.​W​tej​chwili​aż​10%​dzieci​cierpi​na​astmę mówi Wojciech Radomski. Zresztą on sam w dzieciństwie chorował na astmę, więc gdy pojawił się pomysł na cyfrowy stetoskop od razu przypadł mu do gustu.

To, co niezbędne dla Twojej firmy na start – sprawdź!

Spotkanie medycyny, nauki, informatyki i biznesu

Powstanie StethoMe to połączenie 4 różnych dziedzin: medycyny, nauki, informatyki i biznesu. Każda z nich ma w firmie swojego przedstawiciela. Stronę biznesu reprezentujemy razem z Pawłem Elbanowskim i Marcinem Szajkiem - mówi Radomski. Współpracujemy ze sobą od czasu studiów, dobrze się znamy, mamy na swoim koncie udane przedsiębiorstwa, dlatego postanowiliśmy ponownie zrobić coś razem. Ponieważ w mojej głowie cały czas widniał potencjał połączenia informatyki z medycyną, rozpocząłem poszukiwania odpowiednich osób związanych z medycyną. Opublikowałem ogłoszenie na portalu społecznościowym, na które opowiedzieli nie lekarze, a … naukowcy-fizycy specjalizujący się w akustyce: dr Honorata Hafke-Dys (biofizyk) i dr Jędrzej Kociński (fizyk) - pracownicy Instytutu Akustyki Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu. To doświadczeni naukowcy, którzy mają na swoim koncie wiele publikacji i bogaty dorobek naukowy.

To jednak nie wszystko, kontynuuje pan Wojciech - Nasi specjaliści są również rodzicami. Właśnie posiadanie dzieci i ciągłe przesiadywanie w przychodniach lekarskich, rozmowy z innymi rodzicami oraz częste pobyty w szpitalu pulmonologicznym zaowocowały zrodzeniem się wizji urządzenia, które stanowi podstawę ​działalności​ ​StethoMe jako firmy. Naukowcy wspólnie doszli do wniosku, że taki inteligentny stetoskop mógłby pomóc wielu rodzicom i zrewolucjonizować opiekę medyczną. I co ważne - produkt taki jest wykonalny przy obecnej technologii. Wszystko przy założeniu interdyscyplinarnej kooperacji lekarzy, akustyków, informatyków i projektantów. Wspólnie uwierzyliśmy, że to jest projekt, z którym warto wyjść z laboratorium i zmienić​ ​świat​ ​na​ ​lepsze.​ ​Tak ​ doszło​ ​ do​ ​ ​mariażu Nauki​ ​ i​ ​ Biznesu.​ W maju​ 2015​​ roku​ ​ powstała​ spółka​ StethoMe. Plan: stworzyć domowego robota medycznego lub jeśli ktoś woli - inteligentny stetoskop. 

Wyjątkowi ludzie, dla których praca jest pasją

-Pomysł przypadł do gustu inwestorom, dzięki którym StethoMe dosyć sprawnie przeszło od etapu projektów do firmy w której pracuje ponad 15 osób i która stale współpracuje z najlepszymi naukowcami i lekarzami w dziedzinie. Startup ma też stałe wsparcie naukowe od specjalistów z Uniwersytetu ​Medycznego​im.​Karola​Marcinkowskiego​w​Poznaniu, Instytutu Akustyki Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu oraz Szpitala klinicznego im. Karola Jonschera w Poznaniu. Wojciech Radomski wskazuje też na ważną dla firmy osobę: Głównym ekspertem medycznym projektu jest prawdziwy autorytet z dziedziny pulmonologii - prof. dr hab. n. med. Anna Bręborowicz - Kierownik Kliniki Pneumonologii, Alergologii Dziecięcej i Immunologii Klinicznej Szpitala klinicznego im. Karola Jonschera w Poznaniu.

To właśnie dzięki tym ludziom firmie udało się zaliczyć naprawdę świetny start i … otrzymać wiele prestiżowych nagród - w Polsce i za granicą.
StethoMe, to produkt na pewno bardzo ciekawy, nie tylko jak na nasze rodzime warunki. Oczywiście, pierwiastek komercyjny, jak w każdym startupie, jest tu wiodący. Jednak sam w sobie ma przecież pomagać walczyć o zdrowie i ułatwić rodzicom utrzymanie dzieci w dobrym zdrowiu. Jak więc połączyć medycynę z biznesem? Czy chłodne naukowe kalkulacje​ ​idą​ ​w​ ​parze​ ​z​ ​biznesowym​ ​optymizmem? Dla mnie w biznesie nie ma “optymizmu” a jest “realistyczny optymizm” - Mówi Radomski -Trzeba być realistą, a nasze optymistyczne podejście musi wynikać z dowodów i eksperymentów potwierdzających ten optymizm. Nie możemy zakładać że coś się uda, bo tak nam się wydaje. Takie podejście może być dobre na początku, ale ma “krótkie nogi”. Naukowcy, mają mnóstwo pomysłów, które nie zawsze są w “linii” biznesowej. Widzą jakąś ciekawą nową gałązkę i chcieliby ją rozbudowywać. Ja muszę pilnować, żeby to drzewo przede wszystkim rosło w górę i czasami musimy odpuścić rozwijanie pewnych nowych pomysłów i skupić się na celu głównym. Nie obywa się bez zgrzytów, ale udaje nam się łączyć jedno z drugim i realizować projekt z kosmiczną prędkością, pewnie właśnie dzięki połączeniu tych dwóch światów.

W startupie wszystko musi być na wczoraj

Praca nad własnym startupem nie jest łatwa. Problemy pojawiają się na każdym kroku. Na pewno jednym z najtrudniejszym z etapów jest poszukiwanie inwestora. Jak wyglądało to w przypadku StethoMe? Szef startupu opowiada: najbardziej podczas szukania dofinansowania pomaga dobry pomysł przekazany z pasją i zapleczem dowodów pokazujących, że jesteś w stanie ten pomysł zrealizować. Oczywiście nie realizujesz go sam, dlatego tak ważny jest zespół, który wprawdzie nie chodzi z Tobą na spotkania biznesowe, ale jest kluczowym elementem układanki.

Inwestorzy mają też różne oczekiwania względem swojego wkładu: spotykam się z inwestorami, którzy szukają biznesów z dużym prawdopodobieństwem szybkiego zwrotu z inwestycji, ale w zamian za to mniejszą stopą zwrotu. Takie podmioty od początku zadają pytania jaki mamy plan na wyjście inwestora, kiedy i ile inwestor zarobi itp.. My do takich biznesów zdecydowanie nie należymy. Działamy w obszarze większego ryzyka, potrzebujemy trochę więcej​ ​czasu,​ ​ale​ ​za​ ​to​ ​potencjał​ ​zysków​ ​dla​ ​inwestora​ ​jest​ ​również​ ​znacznie​ ​większy.

Jaką radę mógłby przekazać mniej doświadczonym przedsiębiorcom szef StethoMe? Muszą się przygotować, że żeby coś osiągnąć trzeba się temu poświęcić. Daje to mnóstwo satysfakcji, ale też zabiera olbrzymią ilość czasu, energii z reguły większą niż się na początku spodziewamy. Dzisiaj nawet świetny pomysł, wspaniały zespół, a nawet miliony dofinansowania​ ​oznaczają​ ​bardzo​ ​ciężką​ ​pracę,​ ​wiele​ ​wyrzeczeń​ ​i​ ​niepewność​ ​sukcesu.

Dodaj też, że w startupie wszystko musi być na wczoraj, często trzeba wyjść z dotychczasowej formy i zacząć działać w nowych przestrzeniach. Nagle teoria zderza się z życiem i to jest naprawdę zderzenie o atomowej sile!

Do cech, które niezbędne są osobie, która chce osiągnąć sukces z własnym przedsiębiorstwem lub produktem zalicza determinację: musi to być osoba zdeterminowana, która potrafi skupić wokół siebie ludzi o dużym potencjale. Która wskazuje kierunek, jest liderem, ale jednocześnie potrafi działać w zespole,​ ​potrafi​ ​ten​ ​zespół​ ​motywować​ ​i​ ​mądrze​ ​wspierać. 

Cel? Trochę lepszy świat! 

Cel dla firmy na najbliższe miesiące? Zespół StethoMe pracuje właśnie nad zamknięciem kolejnej rundy inwestycyjnej z dużymi, międzynarodowymi inwestorami. Przy ich pomocy, w przeciągu 5 lat firma chce być rozpoznawalnym graczem na globalnych rynkach w zakresie wstępnej diagnostyki domowej.

-Chcielibyśmy, żeby za kilka lat StethoMe był wyposażeniem każdej domowej​ ​apteczki,​ ​jak​ ​teraz​ ​zwykły​ ​termometr.  Chcemy, by było to urządzenie, które pomoże sprowadzić uśmiech na twarze rodziców i maluchów na całym świecie. To właśnie ta wizja i świadomość,​ ​że​ ​możemy​ ​zmienić​ ​świat​ ​na​ ​trochę​ ​lepszy​ ​pcha​ ​nas​ ​cały​ ​do​ ​przodu – podsumowuje plany Radomski.

Nie pozostaje nam nic innego, jak życzyć powodzenia!

Fot.StethoMe