Nawyk oszczędzania to nie meblościanka - łatwiej wynieść go z domu

Magdalena Luchowiec

Magdalena Luchowiec

Artykuły (12)

dziennikarz, ekspert przedsiębiorczości i ekonomii

25-01-2018

Czy charakter i wychowanie mogą mieć wpływ na zasobność Twojego portfela? Odpowiedź może mocno zaskoczyć. Okazuje się, że podejście do oszczędzania, w przeciwieństwie do mebli, łatwo wynieść z domu - jak wiele innych nawyków.

Na to, jakimi ludźmi jesteśmy w dorosłym życiu, składają się przynajmniej dwa aspekty. Z jednej strony jest to charakter, a z drugiej wychowanie i wzory, które otrzymaliśmy w procesie dorastania. Zadaniem rodziców jest nauczenie dziecka, jak radzić sobie w otaczającym go świecie. Jednym z obszarów, w którym powinni być przewodnikami dla najmłodszych, jest świat finansów.

Nauka od najmłodszych lat

Na szczęście świadomość tego, że zarządzania finansami warto uczyć już małe dzieci, jest coraz większa. Rodzice coraz częściej rozumieją, że ich pociecha dużo lepiej będzie sobie radzić w dorosłym życiu, jeśli posiądzie umiejętność obchodzenia się z pieniędzmi. Na rynku nie brakuje poradników, gier i zabaw edukacyjnych, przeznaczonych dla dzieci i młodzieży. Współczesne dzieci mają środki do nauki, o których ich rodzice mogli tylko pomarzyć. Nie zmienia to jednak faktu, że do wyrobienia w dziecku zdrowych nawyków finansowych, nie wystarczą najlepsze nawet pomoce. Należy przede wszystkim zachować konsekwencję w tym, co przekazujemy dziecku. Bez stałych i przestrzeganych „reguł gry” dziecko nie nauczy się ponosić odpowiedzialności za swoje decyzje, co w zderzeniu z realiami samodzielnego życia może okazać się bardzo bolesne.

Nie odkładaj odkładania na później – załóż konto oszczędnościowe

Nauka to nie wszystko

Zyskująca na znaczeniu rola rodziców w edukacji finansowej młodego pokolenia to bez wątpienia zjawisko pozytywne. Niejednokrotnie ci dorośli, którzy sami mają problemy z dbaniem o stan swoich finansów, chcą tych problemów oszczędzić swoim potomkom. Braki w ich własnym wychowaniu finansowym sprawiają, że chcą wyposażyć dzieci w niezbędne w dalszym życiu umiejętności i wiedzę. Musimy być jednak  świadomi bardzo istotnego faktu: dzieci uczą się nie tylko czynnie, ale i biernie – przez obserwację. Wyobraźmy sobie rodzica, który upomina dziecko, że wydało swoje kieszonkowe na głupoty, a sam trwoni pół pensji na niepotrzebne wydatki. Stanowi on anty przykład dla swoich nauk i tym samym czyni je zupełnie niewiarygodnymi. Dziecko ogrom wiedzy przyswaja właśnie w oparciu o to, co widzi i słyszy na co dzień w rodzinnym domu. Ci mali ludzie nieraz zauważają więcej, niż może się wydawać ich dorosłym opiekunom. Co i jak rodzice kupują, czy i w jaki sposób rozmawiają między sobą o wydatkach, jak odnoszą się do posiadanych (lub brakujących) pieniędzy – to wszystko również składa się na tę mniej zaplanowaną, a bardziej spontaniczną edukację finansową.

Co dziecko wyniesie z domu

Ktoś mądry powiedział kiedyś, że dzieci nie słuchają rodziców, tylko ich naśladują. Ta myśl powinna przyświecać każdemu, kto chce swoim pociechom zapewnić dobry start i odpowiednio przygotować je na trudy dorosłości. To, że nauczymy dziecko oszczędzać swoje kieszonkowe na większe wydatki, to jedynie mała składowa całościowej nauki oszczędzania i rozsądnego podejścia do finansów. Bo przecież oszczędzanie to nie tylko odkładanie pieniędzy, ale również szereg umiejętności pozwalających ograniczyć niepotrzebne wydatki. Pokażmy dziecku, że każdy większy zakup należy przemyśleć, jedzenia kupować tyle, by się nie marnowało, a nawet zakręcić przysłowiowy kran w czasie mycia zębów. Cały szereg codziennych decyzji i czynności, niejednokrotnie całkiem błahych, składa się na stan naszego portfela. Im lepiej pokażemy to naszemu dziecku, tym lepiej będzie sobie radziło w przyszłości z zarządzaniem budżetem domowym.

Pieniądz to również emocje

Również nasza postawa wobec pieniądza i związane z nią emocje to coś, co korzenie ma w najmłodszych latach życia. Czy pieniądz jest centralną osią naszego życia i celem wszystkich działań, czy raczej traktujemy go wyłącznie jako coś, co jest potrzebne do przeżycia? Traktujemy finanse jako temat tabu, a może bez problemu przypominamy znajomemu, że nie oddał nam małej pożyczki? Jakie mamy odczucia, kiedy spełnimy w końcu jakąś naszą zachciankę – potrafimy się nią cieszyć, czy raczej towarzyszą nam wyrzuty sumienia związane z wydaniem dużej sumy na nie do końca niezbędny przedmiot? Choć sobie możemy tego nie uświadamiać, każdy z nas ma własne, specyficzne podejście do całej sfery finansowej, które rzutuje na wiele naszych decyzji i zachowań.

Byle nie przedobrzyć

Może się również zdarzyć, że rodzice wręcz zbyt dobrze radzą sobie z oszczędzaniem i „przedobrzają” w odkładaniu pieniędzy. W ten sposób mogą nieświadomie wychować osobę, dla której każde rozstanie się z pieniędzmi wywołuje niemal fizyczny ból. Uczynienie  z dziecka dusigrosza nie uczyni jego życia łatwiejszym ani szczęśliwszym. Jak we wszystkim, również w oszczędzaniu dobrze jest zachować zdrowy rozsądek. Pojawienie się w domu małego człowieka to najwyższa pora, by spróbować pozbyć się różnych niepożądanych nawyków i zachowań. Przecież nie chcemy, by nasza latorośl je obserwowała i przyswajała, nieprawdaż? Przy mądrym podejściu rodziców umiejętność rozsądnego oszczędzania łatwo  wynieść z domu.