Jak skutecznie kontrolować ryzyko swoich inwestycji?

Marcin Iwuć

Marcin Iwuć

Artykuły (16)

Bloger finansowy. Specjalista od finansów osobistych

18-12-2016

Mądrość ludowa mówi, że kto nie ryzykuje, ten nie pije szampana. A, co jeśli masz głęboko w nosie wina musujące i chciałbyś po prostu mieć święty spokój? Jakby na to nie patrzeć, w życiu non stop podejmujesz ryzyko. Wychowanie dzieci, rozwój własnego biznesu, kariera zawodowa, a nawet zwykła przejażdżka samochodem. Ciągle jesteś zmuszony podejmować decyzje w warunkach niepewności. Czy można więc „wyłączyć” ryzyko przynajmniej w sferze finansowej?

Duże oszczędności dają bezpieczeństwo, ale…
Dzieci zaczęły zarabiać na siebie, kredyt spłacony, a na koncie w banku regularnie powiększa się pięcio- czy sześciocyfrowa suma. Fundusz bezpieczeństwa pozwoli pokryć koszty awaryjnych sytuacji, oddzielnie trzymany budżet na zachcianki zagwarantuje udane wakacje, a założona lokata spokojnie czeka na wesele pociech. Innymi słowy - stać nas na planowane wydatki i losowe zdarzenia. Niestety, nie oznacza to, że w walce z ryzykiem możemy odtrąbić definitywne zwycięstwo.

Po pierwsze: zgromadzone oszczędności są zawsze narażone na jakiś rodzaj ryzyka finansowego. Może to być ryzyko niewypłacalności banku (albo systemu gwarancji bankowych), ryzyko spadku ceny papierów wartościowych (jeśli inwestujemy na rynku kapitałowym), czy nawet ryzyko kradzieży, jeśli pieniądze trzymamy w przysłowiowym materacu.

Po drugie: naszym oszczędnościom zawsze grozi utrata siły nabywczej. Może to nastąpić poprzez ogólny wzrost cen (inflacja) lub poprzez osłabienie polskiej złotówki w stosunku do innych walut, jeśli nabywasz towary/usługi z zagranicy.

Po trzecie: pozostaje jeszcze ryzyko systemowe, tj. wydarzenia ekstremalne, skrajnie nieprawdopodobne, ale potencjalnie tragiczne w skutkach, np. wojna. Załamanie systemu społecznego mogłoby z dnia na dzień przedefiniować, co znaczy bogactwo.

Od ryzyka całkowicie nie uchroni nas nawet pokaźny kapitał trzymany w tytanowym sejfie zakopanym 2 metry pod ziemią. W finansach od ryzyka nie uciekniesz nigdy. Skoro więc tak czy siak ponosisz ryzyko, to warto byłoby otrzymać za to stosowną nagrodę i uniknąć porażki jaką jest niezrealizowanie twoich celów finansowych.

Postrzegaj ryzyko przez pryzmat celów finansowych.
Twoje pieniądze mają służyć do zrealizowania bardzo wielu różnorodnych, często drastycznie różnych od siebie, celów. Mniejszych, większych, ciągłych bądź jednorazowych, bardziej lub mniej pilnych. Bardzo ciężko jest sprowadzić je wszystkie do jednego mianownika i zarządzać ryzykiem całego wielkiego przedsięwzięcia. Bardziej intuicyjne będzie rozważać kwoty na każdy cel oddzielnie, grupując je przykładowo na 4 kategorie:

9a.jpg

CEL: UTRZYMANIE STYLU ŻYCIA – to nie miejsce na rodeo
Ta część portfela inwestycyjnego ma służyć jako sakiewka na awaryjne sytuacje oraz jako finansowanie zwykłych, codziennych wydatków w scenariuszu, w którym tracisz źródło bieżącego dochodu. Dlatego w przypadku tych pieniędzy nie możesz pozwolić sobie na wysokie wahania wartości inwestycji. Chcesz mieć jak najszybszy dostęp, najmniejsze ryzyko utraty nominalnej wartości i zachowaną dywersyfikację. W tej roli świetnie sprawdzają się konta oszczędnościowe lub lokaty bankowe, szczególnie te które możesz zerwać w każdym momencie z zachowaniem odsetek. Alternatywą są fundusze pieniężne, które pozwalają zdywersyfikować ryzyko niewypłacalności banku oraz odroczyć w czasie podatek od zysków kapitałowych.

Należy jednak uważać na takie fundusze pieniężne, które pokazują zauważalnie wyższe stopy zwrotu od przeciętnych lokat bankowych przy bardzo „gładkim”, rosnącym wykresie. Te fundusze najprawdopodobniej zwiększają stopę zwrotu poprzez inwestowanie w obligacje emitowane przez firmy, co w przypadku kryzysów finansowych może odbić się nieprzyjemną czkawką.

W ramach budowania rezerwy bezpieczeństwa można rozważyć również zakup niewielkich ilości fizycznego złota inwestycyjnego w sztabkach czy monetach bulionowych. Co prawda nie generują one żadnych odsetek, ale za to są płynne, w długim terminie odporne na inflację oraz łatwe do zamiany na gotówkę w każdej części świata.

CEL: POPRAWA JAKOŚCI ŻYCIA – uwaga na gorące okazje
Cele, które mają niski priorytet i wydają nam się pilne (czyli nic innego jak zachcianki), to bardzo niebezpieczny obszar z inwestycyjnego punktu widzenia. Kusi nas bowiem, by skrócić okres oczekiwania na upragniony wydatek i poszukujemy instynktownie łatwych zysków. W tej grupie inwestycji należy zawsze pamiętać o krótkim horyzoncie czasowym. Dlatego w kręgu naszego zainteresowania powinny być obligacje skarbowe, fundusze obligacji skarbowych lub absolutnej stopy zwrotu, lokaty terminowe, ostatecznie lokaty strukturyzowane. Jak ognia wystrzegaj się „gorących inwestycji”, tj. ostatniej szansy do zainwestowania środków w „pewniaka” polecanego przez znajomego, albo podsuwanego przez nadgorliwego doradcę bankowego. Tego typu inwestycje często mają świetny wynik historyczny za ostatnie kilka miesięcy, są seksowne, kuszące i ….piekielnie ryzykowne. Nieraz największa część zysków jest już pieśnią przeszłości, a tobie może przypaść w udziale już tylko zbieranie okruchów.

CEL: SPOKOJNA PRZYSZŁOŚĆ – optymalizuj ryzyko
W tej kategorii cieszysz się komfortem długiego horyzontu inwestycyjnego. Możesz więc pozwolić sobie na poszukiwanie wyższych stóp zwrotu z inwestycji podnosząc przy tym poziom ryzyka. Sztuka polega na tym, by (a) dopasować go do swojego profilu ryzyka oraz (b) być godziwie wynagradzanym za podejmowane ryzyko.

  1. Inwestycję należy oceniać przez pryzmat maksymalnej straty jakiej możemy doświadczyć z określonym prawdopodobieństwem. Szacunków możesz dokonać odnosząc się do statystyk podawanych przy danym produkcie inwestycyjnym, a konkretnie Value at Risk (VaR), maksymalne obsunięcie kapitału (max. drawdown) czy odchylenie standardowe. Generalnie, im wyższa wartość wskaźnika, tym więcej możemy stracić. Swoją zdolność do wytrzymywania przejściowych strat oceniaj patrząc na:
    a) Stabilność swojego źródła dochodu – im mniejsza, tym mniej podejmuj ryzyka inwestując.
    b) Stosunek oszczędności w stosunku do rocznych wydatków – im większy, tym więcej ryzyka możesz podjąć.
    c) Swój wiek – im więcej lat na karku, tym mniej ryzykuj. Wraz z upływem czasu redukuj poziom ryzyka w portfelu inwestycyjnym.
    d) Ilość czasu do realizacji celu – im dłużej, tym więcej ryzyka możesz podjąć

  2. To czy wystarczająco jesteś wynagradzany za podejmowane ryzyko najłatwiej ocenić porównując historyczne stopy zwrotu z danego rodzaju inwestycji do oprocentowania (też historycznego!) lokat bankowych. Jest to duże uproszczenie i możesz w ten sposób przegapić szansę zainwestowania w coś
    silnie przecenionego i niedowartościowanego. Nie mniej jednak jest to szybki i wydajny sposób, na który możesz sobie pozwolić w tej części portfela inwestycyjnego. Bardziej skomplikowane metody opierają się na porównywaniu statystyk takich jak information ratio czy sharpe ratio - im wyższe te wskaźniki, tym lepiej.

CEL: FINANSOWE DZIEDZICTWO – szukamy wysokich stóp zwrotu
Środki przeznaczone na ten cel możesz i wręcz powinieneś wystawić na ryzyko. Regularne i systematyczne budowanie pozycji w ryzykownych klasach aktywów (akcje, obligacje korporacyjne, agresywne fundusze inwestycyjne) oraz podkupowanie tanich, niechcianych walorów, przynoszą zwykle dobre rezultaty. Musisz tylko uzbroić się w nawet kilkunastoletnią cierpliwość.

Dodatkowo unikaj inwestowania dużych kwot na raz – dzięki temu, nawet jeśli trafisz na krach, ryzykujesz tylko częścią kwoty, a za resztę będziesz mógł dokupić przecenione walory. I ostatnia ważna zasada – nie śledź codziennie wartości twojego portfela inwestycyjnego. Przynosi to tylko niepotrzebne nerwy i strach, które będą w twojej głowie „krzyczeć i błagać” o zamknięciu na zawsze rozdziału z inwestowaniem. Najciemniej jest przed świtem, a emocje najgłośniej „doradzają” w najgorszych momentach, tuż przed poprawą sytuacji.

Przy zarządzaniu naszymi pieniędzmi zawsze jest jakieś ryzyko – już taka natura pieniądza. Choć strach ma wielkie oczy, to trzeba odważnie w nie spojrzeć, jeśli myślimy o większych zyskach. Upewnij się jednak, że dobrze rozumiesz ryzyko. Nie patrz wyłącznie na potencjalne zyski. Bez tego, w momencie „próby”, szybko dopadną Cię negatywne emocje, pod wpływem których łatwo o błędne decyzje.

Zobacz wszystkie artykuły Marcina Iwucia z cyklu "Mój lepszy plan" >

 

Trener Finansowy

Marcin Iwuć jest specjalistą od finansów osobistych. Pokazuje jak podejmować lepsze decyzje finansowe i pomoże przygotować lepszy plan dla Twoich pieniędzy. Jeżeli chcesz zrealizować ten plan skorzystaj z pomocy Trenera Finansowego. To nowe narzędzie, które daje Ci ING Bank Śląski.

Trener Finansowy ING