Jak przestać odkładać na później

Jacek Kłosiński

Jacek Kłosiński

Artykuły (4)

bloger, przedsiębiorca, wykładowca, doradca. Klosinski.net

23-07-2017

Odkładanie na później to problem, który znamy od zawsze. Tysiące lat ewolucji nauczyły nasz gatunek oszczędzać energię i robić tylko to, co niezbędne, bo to gwarantowało przetrwanie. Co ciekawe, zwlekamy także z zabieraniem się za przyjemności. Jak rozprawić się z odkładaniem na później?

Świat jednak nie stoi w miejscu — mimo tego, że czasami bardzo chcielibyśmy go zatrzymać. Statystyczny „Kowalski” ma do rozwiązania coraz więcej codziennych problemów i coraz więcej spraw walczy o jego uwagę. Nie dziwi więc, że część z nich stara się przełożyć na potem.

Wieczne odwlekanie

Podobno współczesny człowiek, w ciągu jednego dnia, ma do czynienia z tyloma komunikatami, z iloma osoby w średniowieczu miały kontakt przez całe życie. Odwlekamy więc tyle, ile się da, a przysłowiowe „jutro” staje się naszym najbardziej zajętym dniem w ciągu tygodnia. Znana wszystkim prokrastynacja urasta do rangi problemu cywilizacyjnego, który pewnie już niedługo ktoś będzie próbował leczyć cudownymi suplementami diety. Najbardziej przerażające jest jednak to, że odkładanie spraw na później nie dotyczy wyłącznie czynności, które są wymagające lub nieprzyjemne. Zwlekamy także z zabieraniem się za przyjemności.

Niewykorzystane prezenty

Firma Tower Group, która bada zachowania konsumentów, szacuje, że całkowita wartość niewykorzystanych bonów podarunkowych wynosi w USA prawie 2 miliardy dolarów. Sieć detaliczna Best Buy każdego roku zarabia prawie 40 milionów dolarów dzięki osobom, które otrzymały w prezencie karty podarunkowe, ale ich nie zrealizowały. Wszystkie Twoje przełożone urlopy, odwołane wyjścia i książki ustawione na półce z napisem „na potem” też wpadają do tego worka.
OECD, czyli Międzynarodowa Organizacja Współpracy Gospodarczej i Rozwoju zwraca wręcz uwagę na problem tzw. biedy czasowej. Współczesne ubóstwo przeniosło się z deficytu finansowego na deficyt czasu. Tak samo, jak brak środków do życia prowadzi do sytuacji patologicznych, tak samo brak czasu utrudnia nam wiele aspektów współczesnego życia. Często im więcej pieniędzy posiadasz, tym mniej masz czasu żeby je wydawać. Odkładanie spraw na potem jest często jedyną bronią. Przyszłość jest na tyle nieokreślona i elastyczna, że jest w stanie pomieścić wszystkie nasze ambicje i marzenia. Niestety, w przeciwieństwie do kart podarunkowych, wiele planów nie ma wyraźnego terminu ważności. Kiedy przerzucamy je kolejny raz o następny tydzień, umyka nam często bezpowrotnie najlepszy moment na ich realizację. Ile razy słyszałeś od kogoś, że już za późno na założenie firmy, nowe studia, czy wymarzoną wycieczkę dookoła świata? Co z tym zrobić? Najlepiej jest przyszłość spektakularnie i zdecydowanie… zakończyć. Zabrzmiało dramatycznie? To wcale nie takie straszne.

Wizyta w cukierni

Suzanne Shu i Ayelet Gneezy przeprowadziły badanie z wykorzystaniem darmowego kuponu na wizytę w cukierni. W jednym wariancie termin na jego wykorzystanie wynosił trzy tygodnie, a w drugim dwa miesiące.
Oczywiście znakomita większość uczestników badania preferowała dłuższy „termin przydatności”. Opcja dwumiesięczna była w oczach odbiorców znacznie bardziej wartościową. Jak to się jednak miało do faktycznego wykorzystania bonu?
Kupon, który był ważny jedynie trzy tygodnie był realizowany aż pięciokrotnie częściej niż jego bardziej elastyczny odpowiednik. Dłuższy termin bardziej cieszył, ale też znacznie gorzej motywował.
Podobnie jest z większością spraw, za które chcemy zabrać się w przyszłości. Im termin rozpoczęcia jest bardziej odległy, tym znacznie mniejsza szansa, że to zadanie w ogóle wykonamy.
Pierwszym krokiem jest więc poprawne wyznaczenie terminu. Ale nie dowolnego, tylko takiego który ma miejsce w niedalekiej przyszłości. Jeśli Ci na czymś zależy, zrób to jak najszybciej.
Łatwo powiedzieć, prawda? Co zrobić żeby taki sztywno wyznaczony termin znowu nie został przez nas przełożony?

Znajdź słuchacza

Porozmawiaj z kimś o Twoich celach. Badania pokazują, że możemy zwiększyć szansę na to, że ktoś zrealizuje swoje plany, zadając tej osobie kilka szczegółowych pytań na temat zadań, które zobowiązała się wykonać.
W jednym z eksperymentów w brytyjskich urzędach pracy, ci bezrobotni, którzy byli proszeni o szczegółowe opisanie w jaki sposób będą szukali pracy, jakie działania wykonają i w jakich terminach się za nie zabiorą, znajdowali zatrudnienie średnio o 20% szybciej od osób, które nie robiły takich planów. Wyłącznie dzięki odpowiedzi na kilka prostych pytań, proces szukania pracy trwał o 13 tygodni krócej.
Wiemy już więc, że termin musi być jasno określony i bliski, a sposób realizacji planów dokładnie przemyślany i zadeklarowany publicznie. Co jeszcze może nam pomóc?

Czasami wystarczy jedynie 5 minut

Na pewno nie raz, przez długie tygodnie, chodził Ci po głowie ulubiony serial, którego ostatni odcinek sezonu zakończył się w kulminacyjnym momencie, bez wyjaśniania najważniejszych wątków. Czekasz z niecierpliwością na następne odcinki, bo chcesz wiedzieć jak oglądana historia się zakończy.
Bardzo podobnie jest z wieloma zadaniami, które rozpoczęliśmy, ale których nie zakończyliśmy. Badania rosyjskiej psycholog Blumy Zeigarnik udowodniły, że te czynności, których wykonanie rozpoczęliśmy, ale które nie zostały jeszcze zakończone, dłużej i lepiej zapamiętujemy i chętniej wykonujemy. Nasz mózg nie lubi nie dokończonych spraw. Zabierają one cenną energię i zajmują sporo miejsca w pamięci. Nasz organizm wysyła nam sygnały, które mają pomóc zakończyć temat i przejść do kolejnego.
Zadania na których nam zależy powinniśmy więc za wszelką cenę rozpocząć, nawet w bardzo niewielkim wymiarze. Zrobić pierwszy krok, napisać pierwszego maila, przeprowadzić pierwszą rozmowę. Wystarczy nawet kilka minut żeby zadanie „zaczepiło się” w naszej pamięci. Ten mały wstęp będzie motywował nas do dalszego działania.
A co jeśli to wszystko nadal nie pomaga?

Nie bądźmy surowi

Niezależnie od efektów, warto być dla siebie wyrozumiałym. Michael Wohl, który przebadał 134 studentów w trakcie egzaminów, zauważył że testy poprawkowe lepiej poszły tym osobom, które mniej martwiły się pierwszym niepowodzeniem i które z większym dystansem podchodziły do własnych efektów. Ci uczniowe, którzy zadręczali się koniecznością poprawki i byli bardzo samokrytyczni, osiągali gorsze rezultaty przez stres i brak koncentracji.
Potknięcie może zdarzyć się każdemu. Najważniejsze to wstać i spróbować znowu.

Fot. Fotolia