Co to jest efekt latte i jak może uczynić nas bogatymi?

Magdalena Luchowiec

Magdalena Luchowiec

Artykuły (4)

dziennikarz, ekspert przedsiębiorczości i ekonomii

10-04-2017

Kto z nas nie lubi codziennych małych przyjemności? Przecież nic tak nie poprawia nastroju z rana, jak kubek gorącej, pysznej kawy, np. zakupionej po drodze do pracy. Wszak te kilka złotych dziennie nie zrujnuje naszego budżetu, prawda? Owszem, nie zrujnuje, ale z drugiej strony taka mała, codziennie poczyniona oszczędność może zdziałać finansowe cuda.

Latte factor

Amerykański doradca finansowy David Bach uknuł specjalny termin, efekt latte (w oryginale Latte factor). Kryjąca się pod tą chodliwą nazwą idea jest bardzo prosta ─ jeśli chcemy stać się zamożniejszymi ludźmi, musimy zwracać uwagę właśnie na takie małe, „niewinne” kwoty wydawane na rzeczy w gruncie rzeczy niepotrzebne. Należą do nich np. bardziej lub mniej zdrowe przekąski, papierosy czy gazeta. Te kilka odłożonych złotych, pomnożone przez odpowiednią liczbę powtórzeń i odpowiednio długi czas naprawdę potrafi zmienić nasz stan majętności.

Jak sprawić, by efekt zadziałał?

Aby takie oszczędzanie miało sens, musimy oczywiście zastosować odpowiednie środki. Nie należy do nich skarpetka ani nawet domowy sejf ─ pieniądz musi pracować. Zmusić go do tego jest bardzo łatwo: umieścić go na oprocentowanej lokacie, koncie oszczędnościowym, przelać na fundusz inwestycyjny. W ten sposób wyeliminowane zostanie również ryzyko, że wydamy te pieniądze przy innej okazji. Idea efektu tkwi bowiem w tym, by nie przerzucać wydatków z jednego worka do innego; chodzi o ich skuteczne wyeliminowanie.

Projekcja przyszłości

Na pewno dużo mocniej do wyobraźni przemawiają konkretne liczby. Kalkulator efektu latte pozwala błyskawicznie policzyć, jak będzie wyglądał skumulowany rezultat naszego codziennego odkładania pieniędzy.

Przykładowa kalkulacja wygląda tak:

Źródło: http://davidbach.com/latte-factor/

Odkładając 3 dolary dziennie (czyli około 12 zł), przy rocznej stopie oprocentowania 3%, po roku będziemy mieć prawie 4500 zł, po pięciu niemal 24 tys. złotych, a po 40 latach… 337 tys. zł. Całkiem przyjemna sumka, nieprawdaż? Oczywiście taka prosta kalkulacja nie uwzględnia stopy inflacji, podatków od dochodów kapitałowych czy częstości kapitalizacji odsetek, ale daje niezłe wyobrażenie, jak w praktyce działa finansowa kula śnieżna. Jej tajemnica tkwi w prostym mechanizmie, jakim jest procent składany. Polega on na tym, iż odsetki za dany okres oprocentowania są doliczane do wkładu podlegającego kapitalizacji i składają się na zysk wypracowywany w następnym okresie. Gdybyśmy odkładali 12 zł dziennie do wspomnianej (dosyć przepastnej) skarpetki, po 4 dekadach znalazłoby się w niej 175 200 zł. To zaledwie połowa z kwoty, którą moglibyśmy mieć, stosując narzędzie gwarantujące  3-proc. zysk.

Jak wdrożyć efekt latte w życie?

Nie zachęcamy, by zrezygnować ze wszystkich małych przyjemności. Jeśli codzienna kawa z kawiarni to dla Ciebie warunek konieczny do poczucia zadowolenia z życia, poszukaj czegoś, z czego łatwiej zrezygnować. Wiele z naszych codziennych wydatków to bardziej kwestia rutyny, przyzwyczajenia lub też wmawiania sobie, że coś nasz uszczęśliwia. Kluczem będzie zrobienie rachunku sumienia w postaci przeglądu własnych wydatków oraz podzielenia ich na kategorie pod kątem tego, na ile faktycznie dana rzecz podnosi nam poziom endorfin. Chodzi o to, by wyłapać wszystkie drobne wydatki, bez których nie staniemy się mniej szczęśliwymi.

Przymusowy efekt latte

Ciekawe zjawisko zaobserwowano w Stanach Zjednoczonych w czasie niedawnego kryzysu gospodarczego. Na skutek złej sytuacji ekonomicznej wielu Amerykanów przymusowo musiało nauczyć się lepiej kontrolować drobne wydatki. Latte factor zadziałał wówczas dosłownie. Kawiarnie zanotowały w tym okresie znaczące spadki obrotów i wiele z tego typu miejsc zostało zamkniętych. Można zatem powiedzieć, że nazwa tytułowego efektu została wymyślona wyjątkowo trafnie.

Jak się zmotywować?

W przypadku sytuacji przymusowej rezygnujemy z kawiarnianej kawy nawet i bez odpowiedniej dozy motywacji. Jeśli jednak chcemy wyeliminować pewne wydatki nawet, jeśli nas na nie najzwyczajniej w świecie stać, możemy potrzebować dodatkowej zachęty. Może nią być zbudowanie planu i określenie, co nabędziemy z oszczędności za rok lub trzy lata (bo perspektywa 40-letnia może okazać się jednak zbyt abstrakcyjna…). Wiedząc, że już za rok będziemy się mogli cieszyć nowym rowerem, zdecydowanie łatwiej obejdziemy się smakiem, przechodząc rano koło ulubionej kawiarni.